RSS
 

Kurier – za myślenie należy się dopłata

03 lut

Poziom mojego poirytowania osiągnął punkt krytyczny. A wszystko przez próbę odzyskania paczki, którą sama do siebie nadałam z drugiego końca Polski. Pracowicie wypełniłam wszystkie pola w elektronicznym formularzu i ze spokojem czekałam na kuriera. Przesyłkę już we wtorek przekazała mu moja mama więc wczoraj powinna była do mnie dotrzeć – taki komunikat znajdował się też po skorzystaniu z polecenia śledź przesyłkę. Wczoraj nie doszła, myślę sobie no trudno, na zewnątrz trzaskający mróz, opóźnienia w takiej sytuacji to nic dziwnego. Z natury jestem cierpliwa, jeżeli nie przyszła wczoraj to dzisiaj będzie już na 100%.

I tak siedziałam sobie w pracy przy biurku czekając na telefon z recepcji, że czeka na mnie kurier, kiedy zadzwoniła moja mama. Kurier właśnie dostarczył jej nadaną wcześniej przesyłkę z informacją, że podany został nieprawidłowy adres więc nie można było mi jej dostarczyć, a za fatygę należy się 100 zł. Mama oddała słuchawkę kurierowi, pytam więc jaki jest podany na przesyłce adres: ul. D… - zgadza się; miasto: W…. – zgadza się; nr telefonu: xxx – zgadza się. A więc jakim cudem kurier do mnie nie trafił? Pomijam już fakt, że specjalnie zamówiłam kuriera do pracy, żeby w przypadku mojej nieobecności mógł zostawić przesyłkę na recepcji. Jak się okazało to jednak było dla niego zbyt skomplikowane. Tłumaczył się tym, jak mi przekazano, że UWAGA „nie wiedział, w które ma wejść drzwi wejściowe”. Faktycznie trudny wybór, kiedy do mojej firmy prowadzą dwa wejścia, w tym tylko przy jednym jest recepcja. Miał więc 50% szans na to aby już za pierwszym razem podjąć właściwą decyzję. To jednak było zbyt skomplikowane. Dlaczego zatem nie zadzwonił? Bo nie ma takiego obowiązku!!! Jak się okazało, telefon do klienta to usługa płatna. Przecież nawet kierowca taksówki dzwoni kiedy podjeżdża pod budynek i jakoś nie dolicza tego do rachunku. Pytam zatem panią z infolinii, jak mogę odzyskać swoją przesyłkę? Przesyłka została zwrócona do nadawcy, więc musi ją nadać jeszcze raz. Tłumaczę zatem, że przesyłka nie została zwrócona, a kurier właśnie stoi obok nadawcy i czeka. – Przesyłka została już zwrócona, nadawca musi wypisać zlecenie żeby kurier przyjechał i zabrał przesyłkę – usłyszałam ponownie. Więc jeszcze raz, żeby tym razem na pewno dodarło do właściwych szarych komórek, że przesyłka nie została zwrócona, a kurier stoi obok nadawcy. – To ja zadzwonię i sprawdzę, proszę się nie rozłączać. Czekam więc na linii, w ucho kłuje jedna z tych melodyjek, które słyszymy za każdym razem, próbując się połączyć z żywym człowiekiem. Po jakiś 5 minutach, słyszę – Dziękuję, że pani poczekała – a co niby innego miałam robić. Ale dobrze, będę miła. Kurier zabierze przesyłkę, opłata za zwrot nie zostanie naliczona, przesyłka będzie u pani w poniedziałek. Czy tym razem do mnie zadzwoni? – Tak. To już pierwszy sukces. Miałam ochotę zapytać czy tym razem przywiezie ją zatem ktoś bardziej rozgarnięty, ale nie, darowałam sobie. Pytam zatem, po co zamawiając kuriera, wypełnia się te wszystkie pola, z dokładnym adresem, nr telefonów, maile, i co tam jeszcze przyjdzie ich twórcy do głowy. – Do faktury. Ok. A dlaczego kurierzy z tego nie korzystają? – Bo system tego nie przewiduje. Ok., słyszę kolejną błyskotliwą odpowiedź. W tym miejscu przestałam drążyć temat i podziękowałam za rozmowę.

Po jakiś 30 minutach, dzwoni telefon. Znów moja ulubiona firma kurierska. Odbieram, a tam inna pani szczebiotliwym głosikiem oznajmia mi, że moja przesyłka zostanie do mnie dostarczona w poniedziałek. Wiem – odpowiadam – tego dowiedziałam się już wcześniej. Tak, oczywiście, ale pani zgłaszała problem z dostawą więc dzwonię – dziękuję za troskę. Na końcu padło pytanie, które znajduje się na liście moich ulubionych. Czy mogę jeszcze w czymś pomóc? I już nie mogłam się powstrzymać: Jedyne w czym mogłaby mi pani pomóc to napisanie skargi na waszego pracownika, ale z tym sama już sobie poradzę. Do usłyszenia. I odłożyłam słuchawkę.

Jeżeli firma kurierska ma zamiar w ten sposób traktować mnie jako swojego klienta to ja już wolę usługi poczty. Listonosz wie, do których drzwi ma zastukać, a jeżeli mnie nie zastanie to w skrzynce znajdę awizo.

 
Komentarze (14)

Napisane przez w kategorii Dzień z życia kobiety

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 
 
  1. ~Adam

    10 Luty 2012 o 16:41

    A ja mam tylko jedno pytanie. Gdzie nazwa firmy kurierskiej? Wolny rynek działać powinien tak, że o takich firmach się informuje wszem i wobec tak by nikogo już nie nabrały. To największa broń klientów

    Pozdrawiam i czekam na dopisek

     
    • ~Kuba

      10 Luty 2012 o 17:24

      Idę o zakład, że Siódemka ;-)

       
  2. ~wredniak

    10 Luty 2012 o 16:42

    To powszechne zachowanie kurierów. Własnych podobnych przykładów mam kilkanaście. Na szczęście (odpukać) poczta polska bardzo dobrze działa w mojej okolicy, więc z usług kurierskich korzystam tylko w razie najwyższej konieczności. Wtedy zawsze przesyłka jest „za pobraniem”.
    Nie ma mozliwości wyduszenia ze mnie takich dodatkowych opłat po 100zł, a jak dniami i tygodniami nie moge się doczekać kuriera to po prostu rezygnuję i niech sobie paczkę wsadzą.

     
  3. ~Tomek

    10 Luty 2012 o 16:48

    Liczylem na cos wiekszego swoja droga. Tyle czytania i zadnej konkretnej afery. Generalnie chyba jestem dosc szczesliwym czlowiekiem jesli uwazasz, ze listonoszowie pukaja do drzwi :)

     
  4. ~Robert

    10 Luty 2012 o 17:19

    Podobnie jak Adam chętnie poznałbym nazwę tej pseudofirmy. Ja osobiście przez „profesjonalizm” firmy z Krakowa skutecznie wyleczyłem się z korzystania usług d(o)ręczycielskich Inpostu. Co z tego że ceny nadawania przesyłek są konkurencyjne, strony www dobrze dopracowane i odbiór w pok-u miesta docelowego dość szybki. Listonoszom z tej firmy nie chce się po prostu nawet awiza zostawiać w euroskrzynkach podczas nieobecności odbiorcy. Masakra !!! Klient sam musi śledzić status przesyłki i pisać do działu reklamacji /chaos/ – tak jakby był pracownikiem działu logistyki. Nie polecam !

     
  5. ~Kamil 27

    10 Luty 2012 o 17:41

    Powinna paść nazwa firmy. Z doświadczenia wiem, że lepiej mniejszej konkurencji dać zarobić kilka złotych więcej niż pchać się w ręce lidera który z reguły traktuje klientów bardziej przedmiotowo niż jego słabsza konkurencja (lider idzie w obroty, konkurencja walczy jakością).

     
  6. ~tomek

    10 Luty 2012 o 17:43

    Jestem listonoszem i powiem tak, w tych innych firmach pracują jakieś głąby. Tyle ile się nasłucham skarg na nich, od adresatów to głowa mała. Poza tym, ja znam swój rejon jak własną kieszeń i jeśli zdarzyło się kiedyś, że ktoś wysłał do moej adresatki paczkę (jakieś allegro), ale pomylił adres to i tak zaniosłem do właściwego miejsca. Bo ją znam z imienia i nazwiska i wiem, też kto pod błędnym adresem mieszka. Zamawiajcie kurierami ;) Powodzenia.

     
  7. ~Paweł

    10 Luty 2012 o 17:43

    Hehe..Nie chcielibyście wiedzieć jak klientów traktuje InPost Kraków…Na nich nie ma mocnych!

     
  8. ~PITOS

    10 Luty 2012 o 17:57

    kurierzy mają za dużo pracy i nie będą tracić nawet 5min na odnalezienie poprawnego adresu, klient nie jest najważniejszy i jedna paczka niedoręczona to dla niego żaden kłopot, nawet nie wiesz jak się ucieszył jak się dowiedział że nie będzie musiał tam nigdy więcej przyjeżdżać :)

     
  9. ~The iiro

    10 Luty 2012 o 17:59

    Kurier Siódemki notorycznie zostawiał paczki u moich sąsiadów. Już tam nie pracuje.

     
  10. ~Ina

    10 Luty 2012 o 18:01

    Ehh remontując kuchnię zamawiałam większość sprzętów przez internet. Kurierzy i ich zachowanie to jest po prostu nie kończąca się opowieść. Ostatnio przypomina mi się sytuacja kiedy to dostawa była przewidziana po godzinie 16 o której jestem już w domu. A tu kurier dzwoni wcześniej że on przyjechał i przywiózł. Więc mówię mu, że jestem w pracy i pytam grzecznie czy nie mógłby tutaj podjechać bo to jest dosłownie następna ulica. A on mi na to że to już nie jego rejon i jak chcę żeby mi dostarczył do pracy to żebym zrobiła zmianę adresu przeznaczenia !!!!!!!!!!! no przecież kurwicy można dostać. Pomijam już fakt, że przyjechał kilka godzin za wcześnie. To ja się zapytuję… czy bardziej mu się opłaca jechać do mnie jeszcze raz niż dostarczyć przesyłkę za pierwszym razem??

     
    • ~aaa.

      11 Luty 2012 o 14:31

      Doręczając na inny adres niż zadeklarowany w zleceniu kurier ponosi odpowiedzialność za złamanie zawartej umowy między jego firmą a zlecającym i w razie reklamacji poniesie pełną odpowiedzialność za samowolę. Na jego miejscu raczej byś sie bardzo bała zaryzykować. Klienci są o wiele bardziej wredni i przewrotni niż zagonieni kurierzy.

       
  11. ~Piotr

    10 Luty 2012 o 18:21

    Tydzień temu: zakup przez znany portal aukcyjny na A. Kurier telefonicznie uzgadnia kiedy będę dostępny. I o dziwo, przychodzi dokładnie wtedy, kiedy się umówiliśmy.
    Przedwczoraj: jak wyżej, ale zakup inny, z innego miejsca w Polsce. Ale zachowanie kuriera dokładnie takie samo.
    Nie chce mi się dalej cofać się w historii zakupów…
    Firm kurierskich też nie będę podawał, bo po co. Wszystkie mają przecież takie same zwyczaje.
    Wychodzi na to, że powinienem przedwczoraj wypełnić kupon Totka, no nie?

    podrowienia

     
  12. ~gocha

    10 Luty 2012 o 18:31

    Uwielbiam kurierów! Do mnie dzwonią. Z pretensją, że jest 13:00 we wtorek, on właśnie stoi pod moją klatką, a mnie nie ma w domu!